Ludziki które czytają ;)

poniedziałek, 25 czerwca 2012

XVIII rozdział

              Ocknęłam się, gdy ktoś wylał mi szklankę wody na głowę... Fu! Ciągle miałam przed oczyma, to co zobaczyłam przed utratą przytomności. ...Seba tańczył z jakąś dziewczyną, jakąś dziewczyną... Przecież to była Marta! Ta z którą rzekomo się rozstał... Tańczyli wtuleni w siebie całując się i nie zwracając uwagi na nikogo, ani na nic. I nie pamiętam co było dalej, bo zemdlałam.
          Dopiero teraz zauważyłam, że on stoi nade mną i nie wie jak się zachować. Jak śmie jeszcze pochodzić do mnie? Przecież to wszystko przez niego! Przez niego straciłam przytomność! Wstałam i rzuciłam się na niego z pięściami. Łzy lały się strumieniami po moich policzkach.
-Nienawidzę Cię!- krzyczałam tłukąc go nadal - nie chcę Cię znać, odejdź i daj mi święty spokój! Nie spodziewałam się tego po Tobie... Że masz czelność jeszcze tu stać i gapić się na mnie!
Opadałam już powoli z sił odsuwając się od niego pod ścianę, nie chciałam już krzyczeć. Chciałam, żeby już sobie poszedł. Do niej.
- Proszę, zejdź mi z oczu Sebastian... -wyszeptałam dławiąc się łzami.
-Nie mogę Cię zostawić Jula, to nie tak jak myślisz.- przemówił w końcu, używając tej oklepanej formułki z komedii romantycznych, zbliżając się do mnie powoli.
        Osunęłam się po ścianie. Mój płacz przerodził się w okropny, pełen sarkazmu, ironii, żalu, niezrozumienia, bólu i nienawiści śmiech, szyderczy śmiech. Wszyscy zgromadzeni tam, a jak można się domyślać- ciekawskich na świecie nie brakuje nigdy, patrzyli na mnie jak na idiotkę. Czyżbym wyglądała i zachowywała się jak psychicznie chora? Chyba tak. Moje przyjaciółki stały obok mnie nie wiedząc jak się zachować. Nigdzie nie widziałam jej... Dziewczyny Sebastiana. Nagle zerwałam się z ziemi, stanęłam na przeciwko niego i przez jakąś minutę patrzyłam mu prosto w oczy. Obraz zamazał mi się do tego stopnia, że niewiele widziałam, wtedy uderzyłam go w twarz tak mocno, że było słychać głośne PLASK! i zaczęłam biec w stronę wyjścia. Czułam na sobie wzrok wielu osób. Czy nikt nigdy nie widział płaczącej i roztrzęsionej osoby?! Będąc już przy wyjściu ktoś złapał mnie za rękę.
-Pojebało Cię człowieku? Zostaw mnie!- krzyknęłam, nie poskutkowało.
Odwróciłam się i zobaczyłam ją... Stała i nie wiedziała co ma powiedzieć. Nie spodziewałam się, że to Marta. Czekałam na to co ma nastąpić.
-Julia... Ty nic nie rozumiesz... Wiem, że nie jestem odpowiednią osobą do rozmów z Tobą... Ale sądzę, że musimy na prawdę poważnie porozmawiać. Uspokój się proszę. Bo Sebastian...- nagle poczułam na swoich biodrach jego dłonie, a na szyi jego ciepły oddech. Marta zupełnie zaniemówiła, gdy on podszedł... Zastanawiałam się o co w tym wszystkim chodzi. Ona mu pozwoliła tak bardzo zbliżyć się do mnie? Nie ma nic przeciwko? W jej oczach nie było żadnego żalu do mnie. Widać było, że pozwala mu na to. Nic z tego nie rozumiem.
-Kurwa! Ludzie! O co w tym wszystkim chodzi?! Nienormalni jesteście?!- zaczęłam znowu krzyczeć- A Ty?! Puść mnie idioto! Nie dotykaj mnie, brzydzę się Twoich kłamstw i Ciebie! W moich oczach jesteś nikim.. Zniknij!
Zaczęłam się szarpać, żeby wydostać się z jego uścisku, na marne. Nie mogłam się uspokoić, nie mogłam dłużej znieść jego zapachu i jego obecności. Po pięciu minutach, które były wiecznością w moich oczach w końcu się poddał i mnie puścił.
           Rzuciłam się do ucieczki roztrzęsiona i rozbita wewnętrznie. Biegłam nie patrząc gdzie... Przed siebie, ile sił w nogach, żeby być już jak najdalej Sebastiana! Padał deszcz i było już dość późno. Razem ze łzami wylewałam do Boga gorzkie żale- dlaczego tak cierpię, czym sobie na to zasłużyłam? Niestety nikt mi nie odpowiadał. Nie przestawałam biec. Za plecami usłyszałam głośny i przeraźliwy krzyk:
-Juuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuliaaaaaaaaa!
Nie zważając na miejsce w jakim się znajduję zatrzymałam się. I wtedy...

*********************************************************************************
Jejejejej! 
Jest ponad 1000 wejść! Dziękuje Wam!
Jesteście wspaniałe!
Jak się podoba rozdział?
Zachęcam do komentowania. 
Każdy komentarz sprawia mi na prawdę wiele radości!

Pozdrawiam. ;*
Magda

6 komentarzy:

  1. oooo bardzo fajny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy Ty musisz zawsze przerywać w takich momentach ? :P
    Szkoda że to nie książką bo wtedy tylko przewróciłabym stronę i wiedziałabym jaki jest dalej :D
    A tak, to pozostało mi tylko czekanie z niecierpliwością na następny rozdział :P
    Mówiłam Ci już kiedyś że bardzo podobają mi się Twój opis uczuć wewnętrznych ?
    Jeśli Ci o tym nie mówiłam to teraz mówię :)
    Jeśli Ci o tym mówiłam to to powtarzam :D
    Na prawdę bardzo fajnie się czyta to opowiadania i chciałabym byś pisała dłuższe rozdziały :)
    Ale to wszystko według Twojego uznania :D
    Zapraszam do siebie i liczę na komentarz :D
    http://diary-strewn-with-roses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi, że muszę ;)
      Mówiłaś mi mi, za co bardzo Ci dziękuję! ;)
      A co do długości rozdziałów to stwierdziłam, że wolę dodawać częściej krótsze rozdziały, zamiast dodawać rzadziej długie ;)

      Dziękuje Ci bardzo za miłe słowa ;)!

      Usuń
  3. No dziewczyno , czy zawsze musi być przerwa w tych najciekawszych momentach ? Ale chyba właśnie o to chodzi by pozostawiać swych czytelników w zamyśleniu 'co będzie dalej ' . Bardzo podoba mi się rozdział , czekam na kolejny i mam nadzieje , że ukaże się on w jak najszybszym czasie .Weny ci życzę .♥

    OdpowiedzUsuń
  4. " i w tedy " ... ZŁA KOBIETO !! W takim momencie mi przerywać ?! Zadzierasz z wyższym złem . Nunu ! :D
    Żartuję , rozdział idealnyy... Jak za każdym razem z resztą.
    Wszystko jest takie świeże i świetne ... Nie potrafię znaleźć słów.
    Czekam na nn . :)

    zapraszam do mnie na nowy rozdział :

    http://iwanttobelovedbyyouiwant.blogspot.com

    i na drugi blog :
    http://foundthedestination.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń