Ludziki które czytają ;)

piątek, 15 czerwca 2012

IX rozdział

        Leżałam na łóżku i myślałam co ma znaczyć ten sen. Dlaczego akurat dzisiaj. Spojrzałam na zegarek, była 16.34. Uruchomiłam laptopa, włączyłam gg. Sebastian jest dostępny. Nie będę pisała. Poczekam, aż on sam się odezwie. Trochę inicjatywy z jego strony w końcu się przyda. Minęły niespełna dwie minutki:
-Jestem- oświadczył, jakbym nie zauważyła.
-Widzę.-odpowiedziałam bez większych emocji...
-Dlaczego zapytałaś o moje uczucia?
-Bo chciałam po prostu wiedzieć, chciałam zrozumieć...
-Nadal coś do mnie czujesz?- zapytał.
-Tak, nadal... nie przeszło mi. Co u Ciebie słychać?
-Nie jestem już z Martą.- poczułam teraz ogromny przypływ sił i iskierkę nadziei. A może, może jednak... Może ten sen coś znaczył.- a co u Ciebie?
-Nic nowego... Dzień jak co dzień, a dlaczego nie jesteście już razem?
-Przestaliśmy się dogadywać, uznaliśmy, że tak będzie lepiej.- Powinnam mu wierzyć?
-Przykro mi.- skłamałam. - dlaczego chciałeś pogadać?
-Wiesz... Nie byłaś mi obojętna. Będąc przy Tobie czułem coś wyjątkowego.- zupełnie nie wiedziałam co on próbuje uskuteczniać
-Ale... do czego zmierzasz?
-Przepraszam, że tak Cię potraktowałem.
-Yhm...
-Teraz jestem sam i tak mi jest dobrze. Postanowiłem, że na razie nie chce mieć dziewczyny.- już zniknął uśmiech z mojej twarzy- co z nami będzie?
-Z nami? Przecież nie ma nas. Nie wiem. Możemy się kumplować...
-Ale tym razem nie chcę robić Ci nadziei... Nie chcę, żeby znów cierpiała.- już chciałam napisać, że i tak cały czas cierpię, ale nie będę się kompromitowała.
-Dobra, rozumiem, chcesz być sam.
-Ale możemy się spotykać.-a więc to tak, ale jeżeli to jedyne co mogę mieć to chyba muszę się tym zadowolić.
-Ok, zobaczymy. Czas pokaże.
-A jeśli... Jeśli dojdzie do czegoś więcej między nami... No wiesz... Chodzi mi o seks.- o kurcze...
-Nie dojdzie, nie pozwolę sobie na to.
-Ale wiesz... To emocje, uczucia, chemia... Nie zawsze człowiek może się opamiętać- co ja mam mu dopisać? Najlepiej jak zmienię temat.
       Zaczęliśmy rozmawiać o życiu codziennym, już nie poruszaliśmy tematu uczuć. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać, nie wyobrażałam sobie tego wszystkiego... Nigdy się od niego nie uwolnię... Dlaczego jestem taka naiwna? Dlaczego!!! Nie potrafię już dłużej...
         Moją głowę przepełniały myśli samobójcze... Zakończyłabym swoje cierpienie... O czym ja do cholery jasnej myślę! Może przydałaby mi się wizyta u psychologa. Nie... W sumie co pomoże psycholog na złamane serce. Nic. Nie potrafię o nim zapomnieć, nie potrafię odpuścić... Ciągle wracam do tego co było. A może powinnam wyjechać... Na jakiś czas. Ale jak, skoro jest szkoła...
         
10 dni później

          Niewiele się zmieniło. Ciągle był w mojej głowie i ostatnio znowu pisaliśmy jakby nigdy nic. Właściwie często piszemy jakby nigdy nic...
       Został ostatni tydzień szkoły. Przyszłam do niej i nie było nikogo z mojej klasy, postanowiłam, że załatwię co mam do załatwienia i wrócę do domu. Tak więc najpierw poszłam do biblioteki szkolnej, żeby oddać książki i mieć to już z głowy. Siedziała tam moja koleżanka- Domii, ta sama z którą ostatnio się upiłam i która namówiła mnie, żebym wysłała do Sebastiana sms-a. Przywitałyśmy się, a ona spytała, czy możemy się przejść, bo chce mi coś powiedzieć. Zgodziłam się oczywiście, bo nigdzie mi się nie spieszyło.
-Zgadnij kogo widziałam w piątek w xDemonie...- zagadała.
-Nie mam pojęcia. No mów.- na prawdę nie wiedziałam o kogo jej chodzi.
-Sebastiana- w sumie to nic takiego, poszedł na imprezę, nie przejęłam się za bardzo- nie była sam.
-Jak to? To z kim?- spytałam z niedowierzaniem.-Przecież jest sam...
-Nie uwierzysz Jula, był z nią...
-Co?! Kutas!- samo wyleciało z moich ust, głośniej niż się tego spodziewała.
-Na prawdę, przecież nie mam powodu, żeby kłamać... Ona siedziała przy barze i piła drinka, a on stał obok niej. Rozmawiali, a on był w nią wpatrzony jak w obrazek.
-Nie wierze, po prostu nie wierze! Jak on mógł mnie tak okłamać, no Domii jak?! O co mu chodzi?-Seba po raz kolejny stracił w moich oczach, kolejnego kłamstwa nie zniosę.
-Widzisz... On nie jest Ciebie wart, odpuść go sobie.- zakończyła koleżanka.
Nienawidzę go! Łże jak pies! Przecież każda cierpliwość ma swoje granice, moje właśnie zostały przekroczone. Czułam się oszukana.... Nie potrafiłam wyobrazić sobie co nim kierowało. Pożegnałam się z Dominiką i odeszłam.
      Szłam przed siebie... Nie wiedząc, gdzie idę. Doszłam do jednego z barów i kupiłam sobie drinka. Wtedy nie myślałam co robię, że to nie w moim stylu. No, bo jak? Ja i alkohol- w barze?! Chciałam po prostu zapomnieć i oderwać się od rzeczywistości. W barze wyglądało jak w piwnicy, było cicho, ciemno i ponuro, nikogo nie było oprócz mnie, ale wystrój idealnie pasował do mojego nastroju. Później kupiłam drugiego, trzeciego i czwartego drinka, reszty nie pamiętam... Co się ze mną stało?




*****************************************************************************
5= nowy rozdział.

4 komentarze: